Jak przeżyć chorobę dziecka i nie zwariować…?

Małgorzata Ohme- psycholog dziecięcy, wykładowca w katedrze Psychologii Klinicznej Dziecka w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej

Katarek, kaszelek, chrypka- zaczyna się niewinnie, a cały dom staje na głowie. Mama zawala projekty w pracy, tata opóźnia powroty do domu, by nie narazić się na rozdrażnienie żony, babcia ma natychmiastowe problemy
z nadciśnieniem, więc nie może przyjechać, a mały przeziębiony Jaś otulony ciepłą kołderką w baranki wygląda jak anioł… tylko gdy zasypia. Zresztą są to tylko drzemki, przerywane kategorycznym wzywaniem swoich „pielęgniarzy” do łóżka co kilka godzin, co w konsekwencji powoduje kapitulację całej rodziny i stworzenie stałych dyżurów na wojskowym materacu przy jego łóżku. Po trzech dniach dom przeistacza się w szpital,
w którym jedyną przytomną osobą jest pani od sprzątania, która akurat
w czwartek z rana wpada rześka, by co nieco uprzątnąć. Zaczyna od „zwłok” zmęczonych rodziców i dziadków, a kończy pracę na zabawie
w koniki hiperenergicznego i wypoczętego po chorobie Jasia, który siedzi jej na grzbiecie i pogania do szybszego galopu. Jak przeżyć chorobę dziecka
i nie zwariować?

Choroba małego dziecka wiąże się z reorganizacją całego systemu rodzinnego. Reakcja na przykre dolegliwości jest silniejsza u dziecka, niż
u dorosłego, bo w oczywisty sposób łamie podstawą zasadę przyjemności, rządzącą jego życiem i jednocześnie wiąże się z doświadczaniem bólu, do którego dziecko nie jest przyzwyczajone, a więc nie umie sobie z nim radzić. Towarzyszy temu wiele negatywnych emocji, takich jak lęk, niepokój, złość, które zwrotnie potęgują ból. Dziecko, którego boli główka i z tego powodu marudzi i płacze - w konsekwencji głowa boli jeszcze bardziej. Jednocześnie im mniejsze dziecko, tym niższy poziom rozumienia tego, co się z nim dzieje. Umiejętność umiejscawiania źródeł bólu i pojmowania schematu chorowania pojawia się wraz z rozwojem poznawczym
i emocjonalnym. W okresie około 2 roku życia u dzieci pojawia się dopiero zainteresowania przedmiotami związanymi z leczeniem, a od wieku przedszkolnego jego uwaga kieruje się wokół samego chorowania i jego przyczyn, co często odtwarzają w fikcyjnej zabawie w doktora. W ten sposób próbują zrozumieć skomplikowany i lękotwórczy temat choroby. Dzieci mają ambiwalentny stosunek do choroby, bo z jednej strony wiąże się ona z konkretnymi awersyjnymi bodźcami takimi, jak niedobre lekarstwa, lekarz i ból, a z drugiej z nietypową sytuacją w domu, gdzie uwaga jest wyłącznie skierowana na nim, co jest miłe i pozytywne.